Zwrócić uwagę

Moja koleżanka od kotków zadzwoniła do mnie z zapytaniem czy poopiekuję się jej domem i zwierzętami w czasie jej nieobecności. Nie zrobię tego, bo wiem, że ona ma rodzinę i szukała mnie jako ratownika do opieki, by nie musieć się zmóc ze swoim teściem, to znaczy z relacją z nim. On jej naubliżał, ona się odcięła, jej mąż chce by ona z dumą  udawała, że nic nie czuje i do ojca na grób matki pojechała. Zrobi jak zechce, ja jej nie będę nic mówić. Zosia trochę musi dbać o swoje życie i zdrowie. Wiem, że czasem ostro powiedziane słowa mogą poboleć, ale ludziom, którzy to mówią na nas zależy. To może nie łatwe do zaakceptowania, bo boli, ale to cała prawda. Człowiek, któremu na nas zależy mówi nam rzeczy, nie zawsze fajne i miłe. Czasem by dać nam informację o nas, o naszym zachowaniu „wychodzi” przed szereg do korytarza i jest odebrany jako złośliwiec. Ale to my budujemy ten mur. Bo możemy jego słów nie przyjąć, możemy je wypuścić z toaletą, ale się nie da, bo nas one ukłuły, bolą. Jak bolą to znaczy, że jest coś co jest prawdą, jest coś na co tamten dziadek ojciec  Krzysia zwrócił uwagę, jest to ciężkie , ale jest w tym troska. Pytanie czy coś z tym chcemy zrobić, czy jest to dla nas możliwe do zmiany, przemyślenia, czy za tą troskę, chcemy pozbyć się tego człowieka, czy on nam jest niewygodny?

Otóż to nic innego jak matka mówi do dziecka, zgaś światło i czas już spać, dziecko pokornie robi to bo widzi troskę mamy i ciemno za oknem. Czy my dorośli potrafimy wziąść pod uwagę słowa wypowiedziane przez drugiego dorosłego? Czy nie jest tak, że jesteśmy oburzeni, tym jak i co on do nas mówi , jakim prawem nam na coś chce zwrócić uwagę. Czy w dorosłym życiu, nie wydaje nam się  że zjedliśmy wszystkie rozumy? Czy taka droga jest właściwa, czy ta droga zapalania czerwonych świateł i budowania murów pozwoli nam  dostrzec  wady naszych działań, czy dostrzeżemy coś nad czymś musimy popracować? To , że ktoś chce nam na cos zwrócić uwagę, to jest informacja. My decydujemy, co z nią chcemy zrobić. Czym ta informacja stanie się dla nas w przyszłości. Czy odleci jak motyle, czy wtargnie w serce i będziemy rozpamiętywać jaki to straszny potwór z tego kogoś co nam to śmiał powiedzieć, czy może zastanowimy się nad tym czy jakaś cząstka nie jest dla nas w naszym życiu potrzebna, czy ten ktoś maił pojawić się na naszej drodze/. Miał pojawić się, powiedzieć  zatroszczyć?

 

Reklamy

Kim jesteś dla innych, a kim dla siebie

Niedawno odbyłam wycieczki z dziewczynką, której mniej prosto ustawiane nogi pozwalają na szybki chód jak niezwykły chodziasz. To jak bardzo dziecko pokonuje odległość, potrafi zachwycić się wędkarzem, który łowi ryby nad rusałką i zadaje pytania sprawiło, że pomyślałam gdzie jest myślnik, którym my jako dorośli posługujemy się w swoim życiu. Czym jest ten myślnik? Co sprawia, że dorosły nie zadaje pytania, drugiemu, choć go coś ciekawi. Gdzie w ciągu życia gubimy zaciekawienie, zainteresowanie, pęd do wiedzy? Czy nie warto wrócić do tego co daje nam ciało, głosu, który sam ma wielką moc i umiejętność. To większa umiejętność niż przeczytanie na telefonie np. ile cm ma szczupak. Takie własnie pytanie zadałam z dziewczynka wędkarzowi. On był przeszczęsliwy i my także. Nabyłyśmy wiedzę o pokarmie, sposobach łowienia i rodzjach ryb. Pan wędkarz podzielił sie swoja wiedzą, a my dostałyśmy od niego wiedzę . Szkoda, że nie chce nam się korzystać z zasobów jakie daje nam ciało. Dzieci niedowidzące i niewidome nie zobaczą, tego co my  widzący. One muszą poczuć i wyobrazić sobie. To dużo trudniejsze zadanie. Ale one zadają mega dużo pytań by móc sobie wyobrazić. My widzący możemy zobaczyć , zapytać, nazwać, przekazać innym, zachwycić się pięknem i czerpać wiedzę o naszych zasobach, o innych ludziach, cieszyć się z relacji i każdego nowo poznanego człowieka. Codziennie każdy z nas budzi na nowo, codziennie można coś zacząć inaczej. To coś może nam dać poznać się jako inna osoba. Do dzieła, start!!!

Nowa wiedza od przyjaciela

Dzisiaj doznałam odkrycia od mądrzejszej ode mnie. Otóż dotarło do mnie pytanie. Co z tego, że wygram? Potyczki słowne i bycie nieugietą to wpływa na dwóch ludzi z relacji.  Zabieranie możliwości kontaktu kara obie strony. Czy nie lepiej postawić sobie pytanie, czy ja tego chcę? Co wezmę, co dam? Czy mi to służy? Czy jednak za dużym kosztem moim okupione. Jednak człowiek stojący obok widzi nas w rzeczywistym świetle i może dać coś od siebie co posłuży i zaowocuje. Do czego służy siłowanie się? Do wysiłku, spalania kalorii, zdenerwowania i …złości. Jak zatem sprawić, by drugiej stronie relacji, tej mniej zaangażowanej zależało?Lub żeby to pokazała? Kto wie?

Głos, głosik i tyle różnych odsłon

Wczoraj zasłuchana uważnie przyglądałam się jak koleżanka wypowiada słowa. Odchyliła wargi tylko nieznacznie. Tak by Jej głos stabilnie w określonym tempie osbłaskawiał, łagodnie przekazywał myśl ważną. Inaczej chyba nie trafiłby do nieposkromionego odbiorcy. Przeciwieństwo harmonia i rwący strumyk zrozumieją się. Bo usłyszą różnicę w przekazie. To 1 człowiek, który potrafi mówić, tak że drugi jest zasłuchany. A ten drugi choć trochę narwany , dostrzeże łagodnie płynący głos do niego zwrócony. Fakt , że jeden człowiek zasłucha się w myśli wypowiadane przez drugiego, że chce się czegoś dowiedzieć, nauczyć to nie takie oczywiste. Bo przecież każdy z nas ma inny głos. Nie widząc człowieka, nie pamiętając imienia, nie pamiętając twarzy głos jego zapada w naszej w pamięci najbardziej.

To jak mówiła do mnie koleżanka było na wieczór zarezerwowane jak przemowa do wieczornego kakao. Jej głos w tle muzyki przebił swoją stabilnością, równowagą, wszystkie moje achy i ochy, niepokoje i rozdarte pytania. On trwał. Trafne, krótkie spostrzeżenia wypowiadane przez nam bliskich ludzi są ciężkie – wiele ważą. Abyśmy zawsze umieli usłyszeć, zatrzymać się, posłuchać, podziękować. Może wziąść coś i pomóc sobie samym z wiedzą zaczerpniętą od innego zasobnego w jakąś mądrość człowieka.

Pomyślałam sobie będąc dzieckiem, chciałam zrobić po swojemu, nie umiałam słuchać. Potem moje opowieści były zawstydzoną nastolatką, obawami przed dorastaniem raz przechwałkami, raz smuteczkami, innym razem serdecznym rozśmiewaniem się z tego co coś ktoś powiedział, zrobił. Rzadko zadawałam pytania. Raczej myślałam co ktoś miał na myśli.

Mówiąc coś ludzie wydają z siebie głos. Zawarta jest w nim ogromna siła.  Entuzjazm pomocny przy uleczaniu, naprawianiu, wznoszeniu kogoś kto smutny, niepewny, zagubiony czy chory. Siła i chęć angażowania emocji w przeżywanie z drugim człowiekiem, zasłuchanie w jego nastrój i odpowiedź na jego potrzebę to szufladka. My decydujemy czy otworzyć którąś z szufladek, czy ma pozostać zamknięta lub uchylona. A gdybyśmy tak mieli nigdy nie spotkać tego człowieka. Jak wtedy mówilibyśmy do siebie? Może mówiąc czujemy, że jest to nasze małe, własne bogactwo i chcemy się nim podzielić. I gdyby ten drugi ucieszył się i wziął coś z tej rozmowy to czy nie byłaby to szczęśliwa relacja. Szczęście dla nas samych. Szczęście widząc podziw, zachwyt, zainteresowanie u drugiego. Sposób na pokrzepienie, nakarmienie się wzajemnie? Nie wiem, czymże to jest. Ale dla mnie to piękna przestrzeń i dar. Człowiek słyszy swój głos, szczęśliwym się staje. Ale też, człowiek daruje coś człowiekowi. I nikt nie zrobi tego tak samo.

O głosie starszych dziadziusiów i babć wspomnę. Ileż rozdartych głosów grozi palcem. Troska się, przestrzega, trwoży i zakazuje. Siła , wspomnienia, przerywane kaszlnięciem. Posłuchajmy ich do końca. Zasługują na uwagę, na szacunek. Nie zrobią tego , nie powiedzą na nowe czasy, ale to jakich słów użyją, jak bardzo im się chce przypomnieć, przywołać pamięć to niezwykłe i wyjątkowo silne. Niesie czasy i ważne przekazy. Nie ekspresem, ani being 737, ale z laseczką, skandowaniem, przystankami. Poza mądrością, niosą lata wypowiedzi i przeżyć. Mają obrazy wydarzeń. Każdy starszy człowiek, każde dziecko, każdy nastolatek, który chce coś powiedzieć powinien być wysłuchany, zauważony.